Z Natalią Kidą, sekretarz Młodzieżowego Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego o działalności społecznej, młodzieżowym aktywizmie i przygotowaniach do matury rozmawia Remigiusz Pajor-Kubicki. Zdjęcia wykonała Agnieszka Gajewska.
Co sprawiło, że postanowiłaś zaangażować się politycznie w tak młodym wieku? Dlaczego właśnie Młodzieżowy Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego?
Odpowiadając na pierwsze pytanie, właściwie to nie angażuję się politycznie, lecz społecznie. Młodzieżowy Sejmik Wojewódzki jest niepolityczną Młodzieżową Radą, inicjującą działania skierowane do młodzieży jak i działającą w jej imieniu. Natomiast jeśli chodzi o moje motywacje do działania i to, co popchnęło mnie w tę stronę, zdecydowanie jest to chęć przyczynienia się do ogólnie pojętej zmiany. Wybrałam Młodzieżowy Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego, bo chciałam działać na większą skalę niż obszar powiatu czy gminy.
Jakie są najważniejsze inicjatywy, nad którymi obecnie pracujesz w sejmiku? Czy młodzież ma rzeczywisty wpływ na decyzje?
Jeśli chodzi o moją obecną działalność w Sejmiku, niestety nie mam możliwości bardziej zaawansowanego zaangażowania się ze względu na czekającą mnie w 2025 roku maturę. W sejmiku jako sekretarzyni skupiam się głównie na przypisanych mojej roli obowiązkach, lecz jeśli mam okazję i możliwość uczestniczenia w działaniu, z chęcią to robię. Było tak na przykład zupełnie niedawno, bo w Dzień Nauczyciela, kiedy to razem z innymi Radnymi Sejmiku uczestniczyłam w wydarzeniu EduCon, mającym miejsce w szczecińskiej Filharmonii – organizowanym de facto przez jednego z naszych Radnych, Jakuba Dołęgę.
Odnośnie drugiego pytania, ciężko mi określić czy młodzież ma rzeczywisty wpływ na decyzje, ponieważ wszystko zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest środowisko. Oczywistym jest, że w miejscowości w której osoby dorosłe są przyjaźnie nastawione do osób młodych i ich idei przeprowadzenie jakichkolwiek działań będzie łatwiejsze niż tam, gdzie na młodzież patrzy się jako na „wandali”. Mniej problematyczne będzie także działanie tam gdzie jest na to budżet, lecz jeśli chodzi o działania młodzieży, z tym nie spotyka się raczej często. Najczęściej wygląda to tak, że trzeba znaleźć fundatora albo grant, napisać projekt i prosić o dofinansowanie. Taka jest rzeczywistość, że mało wpływowych dorosłych docenia młodych ludzi i ich pomysły. Na szczęście w naszym województwie to wsparcie dla działającej młodzieży jest ogromne – i jako jedyne województwo w Polsce mamy nawet Sekretariat ds. Młodzieży, który bardzo wspiera młodzież w ich działaniach i z którym także współpracuje nasz Młodzieżowy Sejmik Wojewódzki.
Jakie największe wyzwania napotkałaś w trakcie swojej działalności i jak je pokonałaś?
Największym wyzwaniem dla mnie był jakikolwiek brak możliwości działania. Tego właściwie nie da się obskoczyć, jeśli nakłada się na siebie kilka negatywnych czynników jednocześnie. Gdy zaczynałam działać, nikt z dorosłych nie chciał słuchać mnie ani innych Radnych Młodzieżowej Rady mojego miasta – Pyrzyc, bo to właśnie tam zaczynałam swoją przygodę z działalnością społeczną. Z czasem czułam się osamotniona, chciałam działać, ale nie wiedziałam jak. Z perspektywy czasu uważam, że niezbyt mieliśmy podłoże do zrobienia czegoś więcej, niż robiliśmy z wiedzą jaką wtedy mieliśmy, z dorosłą Radą nie wykazującą chęci wsparcia młodzieży i z zupełnym brakiem jakiegokolwiek budżetu. W pewnym momencie stwierdziłam, że w tej kadencji MRMu nie uda nam się zrobić niczego więcej, niż zrobiliśmy do tej pory. I to właśnie wtedy zgłosiłam się do Młodzieżowego Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego.
Czy łatwo jest połączyć obowiązki związane z pracą w sejmiku z codziennym życiem i nauką, szczególnie mieszkając w Pyrzycach?
Jeśli chodzi o mnie, uważam to za szczególnie trudne, tym bardziej, że będąc obecnie w klasie maturalnej mam o wiele mniej czasu niż przedtem. Codzienne życie nie jest problemem. Dojazd do Szczecina również, tym bardziej, że koszty dojazdu do Sejmiku zostają zwrócone. Natomiast jeśli chodzi o naukę, trochę z winy ambicji ledwo mam czas dla siebie – a to dlatego, że uczęszczam na korki z matematyki, polskiego jak i angielskiego, a także na unijne zajęcia dodatkowe z języka angielskiego, niemieckiego, matematyki i niedługo także z polskiego, organizowane w moim liceum – Zespole Szkół nr 1 im. Noblistów Polskich w Pyrzycach. Do tego wszystkiego dochodzą egzaminy na prawo jazdy i oczywiście liczne testy w szkole, na które również trzeba się nauczyć. Mając tak mało czasu dla siebie ciężko mi wyobrazić sobie aktywną działalność w Sejmiku. Byłoby to dla mnie po prostu przytłaczające, a bardzo nie chcę się wypalić społecznie.
Co powiedziałabyś młodym ludziom, którzy chcieliby angażować się w życie społeczne i polityczne, ale nie wiedzą, od czego zacząć?
Przede wszystkim nie bójcie się stawiać swoich pierwszych kroków. Niewiedza na początku jest oczywista i zupełnie normalna. Pewnie będzie wydawać wam się, iż nie robicie wystarczająco dużo, ale jest to często pojawiające się wśród działaczy wrażenie. Nie dajcie się ugiąć ludziom, którzy próbują stłumić waszą chęć zmiany. Zacznijcie od małych kroków – może od Przedstawicielstwa Samorządu Uczniowskiego, a może od Młodzieżowej Rady Miasta czy gminy. Jeśli nie uda wam się działać lokalnie, pamiętajcie, że możecie spróbować działać na inny sposób, albo zwyczajnie na innym obszarze.

Jakie umiejętności i wartości uważasz za kluczowe w pracy młodego polityka?
Myślę, że kluczowym jest akceptacja różności ludzi. Obecnie w polityce brakuje nam szacunku do drugiego człowieka, spokojnej rozmowy, a nie przekrzykiwania się, wyrozumiałości i zrozumienia. Często odnoszę wrażenie, że politycy nawet nie próbują się ze sobą dobrze skomunikować. Myślę więc, że ważną rzeczą jest umiejętność rozmowy, otwartość umysłu i świadomość, że w polityce nie powinno się być dla chęci władzy lecz dla chęci służby. Politycy powinni służyć obywatelom jako reprezentacja ich poglądów, powinni chcieć uczynić dany obszar lepszym miejscem. Powinni także kierować się miłością do Ojczyzny i obywateli. Tymczasem w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. Według mnie młody polityk powinien potrafić argumentować swoje poglądy w logiczny i racjonalny sposób, lecz tak aby nie narzucać ich jako coś oczywistego i poprawnego dla wszystkich ludzi.
Czy uważasz, że młodzież ma wystarczająco dużo narzędzi, aby realnie wpływać na zmiany w swoim otoczeniu? Jakie kroki można podjąć, aby to zmienić?
Przykro mi ale muszę stwierdzić, iż młodzież nie ma wystarczająco dużo takich narzędzi. Myślę, że aby to zmienić można traktować młodzież bardziej jako partnerów równych sobie, a nie ludzi mniej znaczących ze względu na wiek czy brak wystarczającego doświadczenia. Stereotypowe podejście do młodzieży na pewno w tym nie pomaga.
Czy planujesz w przyszłości kontynuować działalność w polityce, czy też myślisz o innych ścieżkach zawodowych?
Polityka to zupełnie nie jest mój świat. Zdecydowanie wolę działania społeczne, jednakże ciężko mi powiedzieć, co przyniesie los. Na pewno myślę o czymś innym, natomiast jeszcze sama nie jest do końca pewna o czym. Natomiast wiem, że jeszcze mam czas do namysłu i wychodzę z przekonania, że życie to wszystko zweryfikuje.
