Rozmowa z Olgierdem Kustoszem – wicemarszałkiem zachodniopomorskim
Trudno na początku nie odnieść się do wyborów parlamentarnych. PSL po raz pierwszy od 26 lat wprowadziło do Sejmu posła z okręgu szczecińskiego, którym został dotychczasowy wicemarszałek Jarosław Rzepa.
Polityka to gra zespołowa stąd gratulacje dla całego zespołu spod znaku zielonej koniczyny. Ale polityka to również liderzy. I tu wielkie ukłony za wspaniałą pracę lidera w kraju – Władysława Kosiniaka- Kamysza – człowieka, który wspaniale odmienia nasze stronnictwo, i Jarosława Rzepy, który tu na Pomorzu Zachodnim wykonał gigantyczną, jakże owocną pracę.
Na ten wynik, nie ukrywam, zwłaszcza w naszym województwie – historyczny,wpłynęło kilka czynników. Po pierwsze – w całym kraju na listy „Koalicji Polskiej” zaprosiliśmy również m.in. ruch „Kukiz 15” oraz samorządowców, którzy aktywnie działają na rzecz swoich społeczności, ale nie są członkami partii politycznych. To niewątpliwie wartość dodana. Po drugie – jest on potwierdzeniem, że kierunek jaki nadał stronnictwu Władysław Kosiniak-Kamysz, czyli budowa centrowej, chadeckiej partii, znalazł poparcie u wyborców. Po trzecie – to właśnie wspólna praca pozwoliła nam na osiągnięcie wyniku, dzięki któremu doświadczony samorządowiec – Jarosław Rzepa, będzie naszym przedstawicielem w Warszawie. Jesteśmy ludźmi, którzy przez całe lata pracują z mieszkańcami w naszych miastach i wsiach. Nie jesteśmy tu od święta. Znamy każdego sołtysa, miejskiego społecznika. Dziś ta praca przyniosła efekty.
Program, z którym szliśmy na wybory skierowany był różnych grup społecznych. Warto zaznaczyć, że zaufali nam wyborcy w miastach. W Stargardzie poparło nas ponad 6 procent wyborców, podczas gdy 4 lata temu nasze poparcie wyniosło tam 2,37 procenta. W Szczecinie osiągnęliśmy prawie 5-procentowy wynik, który urósł z niewiele ponad 1,5-procentowego poparcia.
Poparcie dla PSL wzrosło wśród mieszkańców miast, wzrosło też na przykład wśród przedsiębiorców. Czy otwarcie na nowe grupy społeczne nie sprawi, że zapomnicie o mieszkańcach wsi oraz rolnikach?
Pochodzę ze wsi, jestem pszczelarzem, a moim domem jest rolnicza Ziemia Pyrzycka. Już drugą kadencję jestem radnym wojewódzkim, przewodniczącym Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi i zawsze na sercu leżało mi dobro małych społeczności. Sukcesem na tym polu są na przykład granty strażackie o których wprowadzenie się starałem, a dzięki którym Ochotnicze Straże Pożarne mają możliwość dofinansowania wyposażenia, a także niewielkie ale bardzo potrzebne dotacje dla sołectw tzw. granty sołeckie.
W programie większy nacisk położyliśmy na sprawy ochrony środowiska i odnawialnych źródeł energii, które dotyczą nas wszystkich bez względu na zawód czy miejsce zamieszkania. W samych gminach wiejskich powiatu pyrzyckiego jest natomiast zarejestrowane około tysiąca mikro-przedsiębiorstw. Skierowanie programu PSL do ich właścicieli jest więc wyjściem naprzeciw również tym mieszkańcom wsi, którzy niekoniecznie zajmują się rolnictwem, a którzy na co dzień borykają się z takimi problemami, jak choćby wysokie składki ZUS-owskie.
Oczywiście nie zapominamy o rolnikach i mieszkańcach małych miejscowości. Dalej będziemy ich wspierać chociażby poprzez Program Rozwoju Obszarów Wiejskich czy lokalne grupy działania.Musimy tereny „popegeerowskie” wspierać na wielu płaszczyznach. Po prostu rozszerzamy nasz program, bo wierzymy, że tylko wspólną pracą różnych grup społecznych, tylko pracą własnych rąk, możemy sprawić, że nasze życie będzie godne i dostatnie.
Jaki zakres tematyczny wchodzi w Pańskie kompetencje jako wicemarszałka?
Nadzoruję pracę wydziałów rolnictwa i rybołówstwa, programu rozwoju obszarów wiejskich oraz współpracy społecznej. Są to tematy, które od wielu lat znam od podszewki pracując jako pszczelarz, angażując się w działalność samorządu pszczelarskiego, a od pięciu lat również poznałem je od strony samorządowej. Taki sam zakres leżał w gestii wicemarszałka, dzisiaj już posła, Jarosława Rzepy.
Będąc radnym wojewódzkim współpracował Pan z wieloma samorządowcami, jak wyobraża sobie Pan współpracę z nimi jako wicemarszałek. Co może zyskać na nowej funkcji Ziemia Pyrzycka?
Zawsze na samym początku musi być dobra wola obu stron do współpracy, bo bez niej osiągnięcie czegokolwiek jest niemożliwe. Podstawą są partnerskie zasady. Na nich ta współpraca opierała się do tej pory i mam nadzieję, że będzie się na nich opierała również teraz. Z naszymi mieszkańcami rozumiemy się doskonale i jestem przekonany, że zrealizujemy wspólnie wiele budujących inicjatyw.
Zawsze jestem otwarty na rozmowę, także z samorządowcami z Ziemi Pyrzyckiej. Zresztą z wieloma z nich już współpracuję. Mam dobre doświadczenia współdziałania z wieloma samorządami, dla każdego oferują politykę otwartych drzwi. Jeżeli taka wola będzie wyrażona, wówczas znajdziemy pole do działania. Oczywiście funkcja wicemarszałka zobowiązuje mnie do troski o sprawy całego województwa, niemniej jednak nie zapominam skąd pochodzę.
Czuję się człowiekiem stąd, reprezentantem zwykłych ludzi, nie lubię polityki frazesów, mądrych, ale czasem pustych słów. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że lubię stawiać sprawy, tak się to robi u nas: prosto i z nastawieniem na osiągnięcie konkretnego efektu dla mieszkańców. Ktoś powiedział: nie mówię szeptem, gdy pytają skąd jestem – i to jest mi bliskie.
