Ponure niedzielne zimowe popołudnie. Około wpół do trzeciej po południu przed kaplicą stojącą przy bramie cmentarza w Kłodzinie gromadzi się kilka osób. To wierni znajdującego się tutaj filiału parafii ewangelicko-augsburskiej ze Szczecina.
Luteran w okolicznych miejscowościach jest dzisiaj kilkunastu – Kiedyś było nas więcej. Jedni wyjechali jednak do większych miast inni za chlebem za granicę. – mówią spotkani przeze mnie parafianie. Niewielka kaplica zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz przypomina kościół katolicki – wisi krzyż, stoją ławki, ołtarz i ambona. Uwagę zwraca jednak brak tabernakulum – złotego „sejfu” znajdującego się najczęściej po środku prezbiterium, w którym przechowywane są konsekrowane hostia i wino. Katolicy wierzą bowiem w to, że po podniesieniu w czasie mszy są one już później trwale rzeczywistym ciałem i krwią Chrystusa (stąd m.in. adoracja Najświętszego Sakramentu). Inaczej jest w kościele luterańskim. Zgodnie z jego nauczaniem ciałem i krwią stają się one tylko na czas Sakramentu Ołtarza, czyli ewangelickiej Eucharystii.
Cały tekst przeczytasz w najnowszym „Życiu Pyrzyc”

